poniedziałek, 4 marca 2019

Tort kokosowy z malinowym kremem

Pomysł na ten tort zrodził się już dawno, ale wciąż brakowało okazji. Tym razem nie było wymówek, bo jak nie w swoje urodziny to kiedy!

Kokosowe ciasto przełożone malinowym delikatnym kremem... To trzeba spróbować !







Tort kokosowy z malinowym kremem
tortownica 18 cm

Ciasto:
50 gram mąki kokosowej
4 jajek rozmiar M
125 gram wegańskiej margaryny lub masła
1/2 szklanki cukru trzcinowego
30 gram karobu lub kako
1/4 szklanki mleka roślinnego


Krem malinowy

450 gram malin świeżych lub mrożonych
2 jajka całe
5 żółtek
100 gram margaryny wegańskiej lun masła
cukier do smaku 
10 gram żelatyny

Dodatkowo: maliny i wiórki kokosowe do dekoracji 

Ciasto:
Tłuszcz rozpuścić  i przestudzić. Jajka lekko ubić z mlekiem i przestudzonym tłuszczem. Suche składniki dokładnie połączyć i dodać do masy jajecznej. Ciasto wylać na blachę i piec w temp. 160 st. C przez ok. 35 minut. Ciasto wystudzić.

Krem malinowy:
Maliny podgrzać z łyżką wody przez ok. 5 minut. Następnie zmiksować bardzo dokładnie (Termomix - 1 minuta/ obroty 8). Do ciepłych malin dodać jajka i żółtka, tłuszcz oraz cukier. Całość ubijamy z użyciem motylka  - 7 minut/ 70 st.C/ obroty 4. W tym czasie żelatynę zalewamy zimną wodą i pozostawiamy do napęcznienia. Po upływie zadanego czasu dodajemy żelatynę i ponownie mieszamy przez ok. 5 minut/70st.C/obroty 4.

Składanie tortu. 
Tortownicę wykładamy folią spożywczą, boki również. Ciasto kroimy na dwa blaty. Jeden umieszczamy w dnie tortownicy i wstawiamy do zamrażarki na 20 minut. Po tym czasie wylewamy połowę kremu malinowego i studzimy. Najlepiej wstawić do lodówki, a następnie ponownie do zamrażarki. Na chłodny krem nakładamy drugi blat ciasta i wylewamy pozostałą część kremu.
Tort schładzamy,  najlepiej przez noc. Przed podaniem należy wyjąć go z lodówki minimum godzinę wcześniej i udekorować wiórkami kokosa i malinami.




czwartek, 17 maja 2018

Kokosowe ciasto z malinowym rabarbarem

Rabarbaru nigdy dość! Przynajmniej ja tak uważam i nie zamierzam się ograniczać w spożyciu! Uwielbiam dżem z rabarbaru, wszelkie ciasta, a ciepły kompot z rabarbaru to kwintesencja dzieciństwa. Dzisiaj mam dla Was przepis na proste i szybkie ciasto z rabarbarem, które udaje się naprawdę każdemu! Polecam być wybrednym klientem i wybierać te najbardziej  czerwone łodygi - wtedy uzyskamy piękny efekt.




Kokosowe ciasto z malinowym rabarbarem

Składniki:

180 gram oleju kokosowego
4 jajka
5 łyżek wody
3/4 szklanki cukru
1/2/ szklanka mąki jaglanej
1/2/ szklanki skrobi z tapioki
1 szklanka wiórków kokosowych
1 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka octu jabłkowego
garść brązowego cukru


Rozgrzewamy piekarnik do 180 st. C z termoobiegiem
Do miski wsypać cukier, dodać wodę oraz 4 żółtka. Całość zacząć ubijać na wolnych obrotach. W tym czasie rozpuścić olej kokosowy, ciepły ( nie gorący!) dodać podczas ubijania żółtek. W osobnym naczyniu zmieszać mąki z proszkiem do pieczenia  i stopniowo dodawać do masy jajecznej. Następnie dodać wiórki kokosowe oraz ocet. Na końcu ubić pianę z pozostałych białek. Delikatnie wmieszać je w ciasto, najlepiej ręcznie.
Ciasto przelać do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu ułożyć rabarbar i posypać brązowym cukrem. Całość piec przez około 40 minut.




poniedziałek, 7 maja 2018

Tort Marchewkowy z kremem jaglanym

Maj rozgościł się na dobre, przynosząc obłędnie pachnący bez, ciepłe słoneczne dni i zapowiedź lata. A kto powiedział, że bez wygląda dobrze tylko w wazonie? U nas zagościł na cieście i to nie byle jakim. Tort marchewkowy nabrał nowego wymiaru i smaku, dzięki dodatkowi kremu jaglanego i bzu. Sprawdźcie sami!






Tort Marchewkowy z kremem jaglanym

Składniki
Ciasto:
400 gram marchwi
100 gram mąki gryczanej
100 gram mąki jaglanej
160 ml oleju
160 gram brązowego cukru
4 jajka
2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka octu jabłkowego

Krem jaglany

300 gram kaszy jaglanej
200 ml mleka kokosowego
2-3 łyżki cukru/ syropu klonowego
2 łyżki soku z cytryny

Przygotowanie ciasta

Marchew zetrzyj na najmniejszych oczkach. Można też użyć pozostałości po wyciskaniu soku marchewkowego ( wtedy nic nam się nie marnuje).
Rozgrzej piekarnik do 170 st.C. Formę o średnicy 24 cm wyłóż papierem, a boki posmaruj olejem.
Jajka ubij z z cukrem na puszysta pianę. W osobnym naczyniu zmieszaj mąki z sodą oraz cynamonem, a następnie dodawaj stopniowo do masy jajecznej. Gdy składniki się połączą, dodaj marchew, ocet, a na końcu  - olej. Ciasto przełóż do przygotowanej formy i piecz 45 minut, po tym czasie sprawdź czy środek jest zapieczony, najlepiej drewnianym patyczkiem.
Gotowe ciasto pozostaw do całkowitego wystygnięcia. 

Przygotowanie kremu

Kaszę jaglaną najlepiej dobrze wypłukać przed gotowaniem - traci wtedy swój gorzki posmak. Zalej ją dużą ilością zimnej wody, wymieszaj, a następnie odcedź. Warto powtórzyć płukanie kaszy dwukrotnie, a jeśli używacie kaszy ekologicznej - nawet wypłukać ją trzy razy!
Tak przygotowaną kaszę zalewamy wrzątkiem. Stosujemy zasadę 1 część kaszy na 3 części wody. Kasza musi być mocno rozgotowana i miękka. 
Gotujemy ją pod przykryciem 5 minut, a następnie wyłączamy gaz i zostawiamy kaszę na około 20 minut by wchłonęła całą wodę. 

Tak przygotowaną kaszę miksujemy z mlekiem kokosowym, sokiem z cytryny i wybranym słodzikiem. Kasza zmieni smak dopiero po wystygnięciu, ale łatwiej uzyskać gładki krem bez grudek miksując ją gdy jest jeszcze ciepła. Krem studzimy.

Gotowe ciasto marchewkowe kroimy na 3 równe blaty i przekładamy  kremem jaglanym. Dekorujemy dowolnie - może być bzem, który jest jadalny.
Smacznego!

środa, 20 kwietnia 2016

Norweski chrupki chleb bezglutenowy

Od dawna chodził mi po głowie pomysł stworzenia chrupkiego pieczywa w wersji bezglutenowej. Chleby bezglutenowe nie zbierają dobrych opinii - dużo w nich wypełniaczy, konserwantów,  cukru, skrobi. Oczywiście można piec chleb na zakwasie - ale wymaga to przygotowania zakwasu i odrobiny szczęścia, by odpowiednio wyrósł.
Chrupkie pieczywo może oczywiście być niezdrowe, ale nie o to nam przecież chodzi. Wypróbowałam wielu przepisów i sposobów. W końcu udało mi się znaleźć taki, który smakuje nam najbardziej. Inspirowałam się norweskim chlebem knekkbrod, który bardzo łatwo można przygotować w domu. Nie znajdziecie tu żadnych "wypełniaczy", dodanej skrobi, czy zagęstników.
Taki chlebek ma jeszcze jedną zaletę - można go przechowywać cały tydzień w zamkniętym pojemniku i nie straci swoich walorów smakowych. Idealny na wycieczki i pikniki, które mam nadzieję już niedługo !






Bezglutenowy chleb chrupki
inspiracja pochodzi z TEJ strony

1/2 szklanki mąki jaglanej lub gryczanej
1/4 szklanki zmielonych nasion chia
1/4 szklanki zmielonego złocistego siemienia lnianego 
1/2 szklanki pestek dyni ( można je lekko posiekać, by kawałki nie były zbyt duże)
1/2 szklanki pestek słonecznika
1/2 szklanki sezamu
1 szklanka wody gazowanej
szczypta soli
1/2 łyżeczki miodu

Nagrzać piekarnik do 180st. C
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać razem. Dużą blachę ( najlepiej oryginalną z piekarnika) wyłożyć papierem do pieczenia. Następnie wyłożyć masę i rozprowadzić cienką warstwę po całej blasze. Grubość ciasta nie powinna przekraczać 0.5 cm. Całość dokładnie wygładzić w wstawić do nagrzanego piekarnika.
Po upływie 10 minut wyjąć blachę i ostrym nożem pociąć ciasto na kawałki o preferowanej wielkości. Blachę wstawić z powrotem do piekarnika na 45 minut. Chlebek nie powinien być miękki po wyjęciu z piekarnika.
Chlebek pozostawiamy do wystygnięcia, a następnie łamiemy na kawałki.



Smacznego!

sobota, 9 kwietnia 2016

Nowy początek.

Zrobiłam zdecydowanie długą przerwę od blogowania. Nie powstała ona bez przyczyny. Blog miał być dla mnie przyjemnością, a stał się obciążeniem. Pisanie, robienie zdjęć i tworzenie nowych przepisów zaczęło mi ciążyć. 
Postanowiłam, że poczekam do momentu, aż w mojej głowie poukłada się na tyle klarowny plan, by i Was powiedzieć - co dalej?

Trochę czasu to zajęło, ale już zdecydowanie wiem, jaki kształt ma mieć blog i moje miejsce w sieci. Postanowiłam poszerzyć publikowane tu treści o trochę teoretycznej wiedzy i recenzje książek ( kulinarnych i nie tylko). Będąc żywieniowcem nie mogę przejść obojętnie obok problemu mody bezglutenowej, mojej decyzji o wykluczeniu nabiału i innych. Czytając fora, odwiedzając grupy wsparcia dla osób na diecie wykluczającej, zauważyłam jak wiele sprzecznych informacji tam się pojawia, jak wiele jest odpowiedzi, które nie niosą ze sobą zbyt wiele treści, albo nie posiadają wskazanych źródeł. Widząc ten chaos informacyjny postanowiłam dodać swoją cegiełkę w dyskusji. 
Nie oznacza to, że nie będą pojawiać się posty typowo kulinarne. Nie zamierzam z nich rezygnować! Jednak muszę je godzić z pracą zawodową i moimi możliwościami. 
Podjęłam taką decyzję i mam nadzieję, że ten pomysł przypadnie Wam również do gustu. Mam nadzieję, że będzie ciekawiej, nie tylko dla Was, ale i dla mnie. Wtedy z pewnością wróci zapał do pracy. Poza tym mamy wiosnę, kto wtedy nie ma więcej chęci do pracy? 


Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami z Instagrama, które pokazują co w tym czasie robiłam :)


















niedziela, 4 października 2015

Nietypowe muffiny

Zostałam zmobilizowana do upieczenia drożdżowych muffin z jabłkiem i cynamonem. Zmuszona wręcz przez mojego M. Jak tylko zobaczył, że jabłka, że cynamon i że zawijane, a na dodatek muffiny... Nie miałam wyjścia!
Choć muszę przyznać, że to również i moje ulubione połączenie. Więc są, a raczej... były. Miękkie i puszyste - mimo użycia bezglutenowej mąki.





Drożdżowe zawijane muffiny z jabłkiem i cynamonem.

przepis pochodzi z TEJ strony

Składniki:
ciasto
250g mąki bezglutenowej - ja użyłam Jizerki
15g drożdży
125ml mleka
1 żółtko
3,5 łyżki cukru
30g masła
szczypta soli

nadzienie
2 średniej wielkości jabłka
1 czubata łyżka cynamonu
1 czubata łyżka cukru
40g masła
1 czubata łyżeczka mąki ziemniaczanej
sok z cytryny do skropienia jabłek
cukier do posypania ciasta
1 jajko i 1 łyżka mleka do posmarowania ciasta

masło i mąka do formy

Wykonanie:
- składniki powinny mieć temperaturę pokojową
- mleko lekko podgrzać tak, by było letnie
- drożdże rozkruszyć, zalać połową mleka, dodać 1 łyżeczkę mąki i 0,5 łyżki cukru, wymieszać i pozostawić pod przykryciem do podwojenia objętości (około 20 minut)
- masło roztopić, ostudzić
- mąkę przesiać, dodać sól, cukier, żółtko, resztę mleka oraz wyrośnięty rozczyn drożdżowy
- składniki wymieszać, zacząć wyrabiać ciasto
- gdy ciasto będzie już tworzyć całość, dodawać stopniowo masło, wyrabiając przez kilka minut do uzyskania jednolitego, elastycznego, odchodzącego od dłoni ciasta
- ciasto pozostawić pod przykryciem do podwojenia objętości (w zależności od temperatury otoczenia może to trwać od 45 minut do ponad godziny)
- pod koniec wyrastania ciasta przygotować nadzienie
- masło roztopić, dodać cynamon i cukier, wymieszać
- jabłka umyć, obrać, wykroić gniazda nasienne, zetrzeć na tarce o grubych oczkach, skropić obficie sokiem z cytryny, odcisnąć na sitku
- odcedzone jabłka wymieszać z mąką ziemniaczaną

- wyrośnięte ciasto krótko zagnieść, podsypać mąką, rozwałkować na cienki placek (u mnie o wymiarach 38x32cm)
- na całej powierzchni placka (łącznie z brzegami) rozsmarować równomiernie pędzelkiem masło cynamonowe, dłonią rozłożyć na cieście jabłka tak, by przykryły je cienką warstwą (nie musi być to idealnie równomiernie)
- placek delikatnie zwinąć w ciasny rulon wzdłuż krótszego boku
- formę na muffiny wysmarować masłem i oprószyć mąką
- rulon z ciasta pokroić ostrym nożem na 10 części (około 3-3,5cm grubości)
- każdą z części przełożyć do zagłębień w formie jednym z rozcięć do góry
- formę przykryć ściereczką, pozostawić na około 20 minut do napuszenia
- piekarnik nagrzać do 180 stopni
- jajko roztrzepać z mlekiem, pędzelkiem posmarować z wierzchu każdy z ruloników, następnie posypać cukrem
- formę wstawić do piekarnika i piec przez około 18-22 minut do zrumienienia się babeczek (można delikatnie sprawdzić patyczkiem na środku, czy ciasto jest suche i upieczone)
- upieczone muffiny wyjąć z formy, pozostawić do ostygnięcia
- przechowywać pod przykryciem




Przepis pochodzi z akcji Wypiekanie na śniadanie, a brały w nim udział również:

Kulinarna Maniusia
Prawo Do Gotowania z Pasją
Zacisze kuchenne
Ala piecze i gotuje
Patison w kuchni
Moje domowe kucharzenie
Eksplozja Smaku
Gotowanie i pieczenie
Smak mojego domu
Moje Małe Czarowanie
Szóste niebo
Mia Cucina
Pasja Smaku
kulinarne Przygody Gatity
Smaczna Pyza




środa, 19 sierpnia 2015

Ptysie z kremem budyniowym

Najtrudniej jest wrócić. Jak już raz się zniknie i odwleka moment powrotu - jest co raz trudniej. Nie ważne. Jestem znów i mam kilka fajnych, sprawdzonych przepisów. Dzisiaj na słodko - mini ptysie z kremem budyniowym. Klasyka, a ile radości.













Mini ptysie z kremem budyniowym
oryginał przepisu pochodzi z tej strony


Ciasto ptysiowe

100 gram mąki bezglutenowej - u mnie mieszanka ryżowej i kukurydzianej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
60 ml oliwy
2 jajka
125 ml wody
szczypta soli

Wodę gotujemy z oliwą, dodajemy sól. Zdejmujemy z ognia i dodajemy mąkę. Szybkimi ruchami zaparzamy ciasto i odstawiamy do wystygnięcia.

Ostudzona masę przekładamy do miksera i łączymy z jajkami, aż do uzyskania gładkiej masy.
Nagrzewamy piekarnik do 200 st.C. Wykładamy blachę papierem do pieczenia i nakładamy małe porcje ciasta w dużych odstępach. Pieczemy ptysie ok 20 minut - w zależności od wielkości i mniejsze tym krócej musimy je piec.

Krem budyniowy

1 opakowanie budyniu waniliowego bezglutenowego
250 ml mleka kokosowego
250 ml wody
2 łyżki cukru
kostka masła lub margaryny roślinnej

Przygotować budyń na wodzie i mleku kokosowym, ostudzić. Masło zmiksować na gładki, puszysty krem, następnie dodawać porcje chłodnego budyniu. Zmiksować na gładką masę.

Ptysie przełożyć kremem i polać roztopiona czekoladą.

Smacznego!



piątek, 20 marca 2015

Drożdżówki z dżemem

Chyba tego najbardziej brakowało mi od momentu przejścia na bezglutenową dietę - zapachu drożdżowego ciasta. Tego poczucia domowego ciepła, beztroski i dzieciństwa, z którymi to właśnie kojarzy mi się kawałek drożdżówki. Nawet tej ze szkolnego sklepiku, która miała dodatkowo smak owocu zakazanego, bo przecież miałam kupować wodę :)
I w końcu po 2 latach w moim domu pachnie drożdżówkami z domowym dżemem wiśniowym. I zdecydowanie najlepsze są te, które jeszcze parzą w język :)





Drożdżówki z dżemem
przepis pochodzi z tej strony

550 gram mixu mąk bezglutenowych do wypieków drożdżowych ( np. Jizerki) + do podsypania
100 gram masła lub margaryny bezmlecznej
0,5 szklanki brązowego cukru
35 gram świeżych drożdży
250 ml mleka roślinnego np. sojowo-ryżowego
2 łyżki śmietany sojowej
2 lekko ubite jajka + 1 do smarowania drożdżówek
szczypta soli
dżem wiśniowy domowy


Około 50 ml mleka ogrzewamy, dodajemy po łyżeczce cukru i mąki. Dodajemy drożdże tworząc gęsta pastę i pozostawiamy do wyrośnięcia.
Masło rozpuszczamy i dodajemy pozostałe mleko i również ogrzewamy - nie ma być bardzo gorące, raczej letnie.
W tym czasie łączymy w dużej misce mąkę z cukrem i solą. Dodajemy do niej ciepłe mleko z masłem, wyrośnięte drożdże, śmietanę i jajka. Całość dobrze wyrabiamy. Ciasto może się kleić - to specyfika mąki bezglutenowej, dlatego dosypujemy mąki aż uzyskamy gładkie, elastyczne ciasto.
Całość odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia w ciepłym miejscu.
Z wyrośniętego ciasta formujemy wałek, który podzielimy na 12 części - wtedy wyjdą nam tradycyjnej wielkości drożdżówki.

Układamy je na blasze w dość dużej odległości - max. 6 sztuk na blaszkę. Na środku każdej drożdżówki tworzymy wgłębienie, które wypełniamy dżemem.
Całość przykrywamy i pozostawiamy drożdżówki na ok. 30 minut do ponownego wyrośnięcia
Piekarnik nagrzewamy do 190 st.C
Drożdżówki przed włożeniem do piekarnika smarujemy rozbełtanym jajkiem. Pieczemy 20-25 minut.
Możemy je polukrować, gdy ostygną. O ile doczekają :)







Smacznego :)!

czwartek, 12 marca 2015

Tarta jaglana z łososiem

Uff.. Przeprowadzkę można uznać za zakończoną. Wszystko w miarę na swoich miejscach, kuchnia prawie ukończona, komputer rozpakowany, więc można wrócić do blogowania :) Przyznam, że podczas tego całego zamieszania nie miałam głowy do bloga. Trzeba myśleć o tylu rzeczach, że jedzenie schodzi na dalszy plan.
Podczas mojej nieobecności ukazał się kolejny numer FOOD CULTURE, gdzie znalazły się moje dwa przepisy. Dzisiaj zaprezentuje Wam jeden z nich - Tartę jaglana z łososiem. Jest wyjątkowo smaczna, prosta w wykonaniu i smakuje dobrze zarówno na ciepło, jak i na zimno. Poza tym swoja kolorystyką przywołuje już wiosnę, którą czuć na każdym kroku.





Tarta jaglana z łososiem i rukolą

1,5 szklanki kaszy jaglanej
125 gram łososia wędzonego na gorąco
100 gram rukoli
3 jajka
50 gram masła
50 gram mąki bezglutenowej
0,5 l mleka ryżowego
Sól, pieprz

Kasze jaglaną gotujemy w proporcji 1:3 aż będzie bardzo miękka i klejąca. Kasze studzimy, a następnie łączymy z 2 jajkami, solą oraz pieprzem. Masą wykładamy formę do tarty.
W tym czasie przygotowujemy beszamel. Masło roztapiamy i dodajemy mąkę delikatnie ją podsmażając. Masę zdejmujemy z ognia i dodajemy mleko energicznie mieszając. Całość musi się dobrze połączyć, dopiero wtedy ponownie stawiamy garnek na małym ogniu. Beszamel musi być dość gęsty- w innym wypadku nie zwiąże nam tarty. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i odstawiamy do przestudzenia. Na samym końcu do chłodnego sosu dodajemy jajko.

Na jaglanym spodzie układamy kawałki łososia i rukolę, a następnie całość zalewamy sosem beszamelowym.  Tartę pieczemy 35-40 minut w 180-190 st. C.














Follow my blog with Bloglovin

środa, 31 grudnia 2014

W Nowy Rok. Na słodko.

Dziś Sylwester, co oznacza, że większość z nas szykuje się do hucznego świętowania. U nas powoli staje się tradycją spokojny Sylwester. Jakoś tak się składa, że któreś z domowników choruje w okresie świąteczno-noworocznym. Będzie więc spokojnie i na zupełnym luzie... 
Natomiast początek Nowego Roku zapowiada się bardzo pracowicie i ekscytująco zarazem. Będzie mnóstwo bieganiny, przeprowadzka, masa niecierpiących zwłoki spraw... Dlatego  noworoczne śniadanie i cały pierwszy dzień Nowego Roku ma być leniwy i słodki...:) Na śniadanie zaplanowałam drożdżowy wieniec i dobrą kawę z włoskiej kawiarki. Czyż nie brzmi obiecująco? 
Szczęśliwego Nowego Roku!






Drożdżowy wieniec z marcepanem i cynamonem


Ciasto drożdżowe
300 gram mąki bezglutenowej ( np. Jizerka)
50 gram stopionego masła
25 gram świeżych drożdży
2 jajka
150 ml mleka
2 łyżki jogurtu naturalnego
80 gram cukru brązowego
ekstrakt waniliowy


Masa marcepanowa
200 gram marcepanu
2 białka
100 gram mielonych orzechów ( mogą być migdału, laskowe lub włoskie)
50 gram drobnego cukru brązowego
1 łyżeczka cynamonu
20 ml dobrego rumu


Podgrzać mleko, nie może być za gorące, bo nie urosną nam drożdże. W małym naczyniu rozetrzeć drożdże z łyżeczką cukru, mąki oraz z kilkoma łyżkami ciepłego mleka. Odstawić żeby wyrosły. W tym czasie ubić jajka z cukrem na gęsty krem. Dodać do masy stopione masło, pozostałe mleko, jogurt, ekstrakt waniliowy oraz drożdże. Na sam koniec dodawać partiami przesianą mąkę. ciasto wyrabiamy w mikserze ok 3-5 minut, a następnie odstawiamy w ciepłe miejsce na 1 godzinę. 
W tym czasie przygotowujemy masę.
Marcepan dzielimy na mniejsze części i łączymy z białkami w mikserze. Następnie dodajemy cukier, orzechy, cynamon i rum. 
Nagrzewamy piekarnik do 180st. C
Wyrośnięte ciasto wykładamy na stolnicę posypaną mąką. Ciasto może być jeszcze klejące, dlatego wyrabiamy je jeszcze raz na stolnicy żeby dało się wałkować. Rozwałkowujemy ciasto do grubości max. 0,5 cm. Całe ciasto smarujemy masą marcepanową, a następnie zwijamy roladę. Przecinamy ją wzdłuż, ale koniec pozostawiamy złączony. Od tego miejsca rozpoczynamy plecionkę.
Przygotowaną plecionkę przekładamy do tortownicy z kominkiem formując wieniec. Ciasto smarujemy żółtkiem i pieczemy ok 25-30 minut.






Smacznego :)

wtorek, 23 grudnia 2014

Pierniczki Babci Szymona

Święta już za rogiem, dosłownie! Ale może ktoś nadal nie upiekł pierniczków? Może nadal jest kilku spóźnialskich, takich jak ja ?:)

Ten przepis ma już sporo lat i oryginalnie nie był bezglutenowy, ale zmiana mąki nie odebrała smaku piernikom. Musze przyznać, że są to najlepsze bezglutenowe pierniki jakie jadłam. I bardzo się cieszę, że mogę go Wam przekazać. To taki mały prezent świąteczny, ode mnie i Babci Szymona :)


*zdjęcia EverydayFlavours


Pierniczki Babci Szymona
700 gram mixu bezglutenowego
300 gram mąki gryczanej
200 gram masła
250 ml miodu
375 gram cukru ( biały lub brązowy)
4 jajka ( 2 całe i 2 żółtka)
50 gram mielonych migdałów
60 gram kakao
1 czubata łyżka sody oczyszczonej
1 płaska łyżka amoniaku
1 łyżka świeżo mielonej kawy
1 paczka przyprawy do pierników
½ łyżeczki kardamonu
½ łyżeczki mielonych goździków
½ łyżeczki gałki muszkatołowej


W garnku rozpuszczamy 100 gram cukru z łyżką wody. Karmel nadaje kolor piernikom, dlatego też im ciemniejszy uzyskamy kolor –tym intensywniejsze w smaku będą pierniki. W osobnym naczyniu rozpuszczamy masło z miodem. Do gorącego karmelu dodajemy ciepły miód i masło – robimy to ostrożnie, bo może trochę pryskać.  Do ciepłej masy dodajemy zmieloną kawę oraz przyprawy i przesiane kakao. Mieszamy i studzimy. Chłodną masę mieszamy z mielonymi migdałami. W tym czasie ubijamy jajka z pozostałym cukrem na puszysty krem. Masę jajeczną mieszamy z wystudzonym karmelem z przyprawami. Dodajemy porcje mąki. W małej ilości wody rozpuszczamy amoniak i sodę oczyszczoną i dodajemy do ciasta. Wsypujemy kolejne porcje mąki i mieszamy ciasto. Powinno mieć konsystencję plasteliny.
Ciasto można przygotować wcześniej i odstawić na kilka dni żeby smaki się przegryzły.

Porcje ciasta wałkujemy na stolnicy podsypanej mąką do grubości ok. 0.5 cm. Wycinamy pierniczki i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Układamy w odstępach, bo pierniki rosną podczas pieczenia. Pieczemy ok. 7 minut w temp 160-170°C w zależności od piekarnika. Po wyjęciu z pieca czekamy aż lekko przestygną i dopiero wtedy zdejmujemy je z blachy. Pierniki po upieczeniu są bardzo miękkie i mogą się łamać podczas zdejmowania z blaszki. 


*zdjęcia EverydayFlavours

*zdjęcia EverydayFlavours








wtorek, 16 grudnia 2014

FOOD CULTURE

Kochani! Wspólnie z koleżankami blogerkami stworzyłyśmy magazyn FOOD CULTURE. Znajdziecie tam nie tylko przepisy - również te bezglutenowe- ale i pomysły na jadalne prezenty, wywiady, i relację z Holandii. Mam nadzieję, że magazyn się Wam spodoba. Czekam na komentarze i uwagi dotyczące magazynu :)
Przyjemnego czytania i oglądania! :)

czwartek, 30 października 2014

Na dobry początek.

Trochę czasu minęło od mojego ostatniego wpisu. Tak czasem w życiu bywa, że są ważne i ważniejsze sprawy niż blogowanie. Zastanawiałam się nawet, czy jest sens wracać, jednak mimo braku dodawanych wpisów, w mojej głowie wciąż rodzą się pomysły na bezglutenowe dania. Codziennie zmagam się z tą kuchnią i nie mogę się nie podzielić swoimi odkryciami.
Przechodząc do rzeczy - udało mi się upiec cudownie miękkie, pulchne i rozpływające się w ustach ciasto czekoladowe. Przepis ma wiele lat,  cieszę się, że mogę wrócić do smaków dzieciństwa.




Ciasto czekoladowe z musem jabłkowym

1 szklanka brązowego cukru
1 szklanka mąki kukurydzianej
1 szklanka Mixu Uniwersalnego
2 szklanki przecieru jabłkowego
5 jajek
250 g margaryny lub masła
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki kakao bezglutenowego 

Tłuszcz topimy i odstawiamy żeby przestygł. Oddzielamy żółtka od białek. Mąki przesiewamy do miski razem z cynamonem, proszkiem do pieczenia i sodą. Dodajemy cukier oraz kakao. Następnie łączymy z musem jabłkowym i żółtkami. Na koniec dodajemy wystudzony tłuszcz. Białka obijamy na sztywną pianę i partiami dodajemy do masy. Robimy to delikatnie, tak by ciasto nam nie opadło. Średniej wielkości blaszkę wykładamy papierem i przekładamy do niej ciasto. Pieczemy w temp. 190-200 st. C przez 45-55 minut.
Po ostudzeniu posypujemy cukrem pudrem, albo i nie :)
Smacznego!




czwartek, 17 kwietnia 2014

Last Minute. Babka Wielkanocna

Pierwszy raz w życiu postanowiłam piec babkę na Wielkanoc. Zawsze robiła to mama, no ale wypadałoby się nauczyć... Zapytałam o przepis i niestety... Moja ukochana Wielkanocna Baba jest na drożdżach. Trzeba było poszukać innego przepisu. Tak zrobiłam, ale okazało się to być bardziej skomplikowane niż myślałam. Pierwszy wypiek nie został przyjęty entuzjastycznie ;) Ale nie poddawałam się. Postanowiłam dodać moja ukochaną mąkę jaglaną i udało się! Babka została przetestowana- nawet po dwóch dniach od upieczenia była dobra. Nie wysuszyła się zbyt mocno, jak to zdarza się przy ciastach bezglutenowych. No i zapomniałabym o najważniejszym - robi się ją niezwykle szybko!




Babka Wielkanocna 
przepis oryginalny pochodzi z TEJ strony

5 jajek
0,5 szklanki cukru
2 łyżeczki prawdziwego cukru waniliowego
0,5 szklanki mąki ziemniaczanej
1 szklanka mąki jaglanej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
skórka otarta z 1 cytryny
250 gram masła lub margaryny


Piekarnik nagrzewamy do 160 st C.
Jajka ubijamy z cukrem na gęsty, puszysty krem. Mąki mieszamy razem z proszkiem do pieczenia i przesiewamy - nawet dwukrotnie.Dodajemy do mąki skórkę z cytryny W tym czasie rozpuszczamy tłuszcz i doprowadzamy go do wrzenia. Do ubitych jajek dodajemy mąki i mieszamy delikatnie ręcznie albo na niskich obrotach miksera. Na końcu szybko wlewamy gorący tłuszcz i mieszamy. Ciasto przelewamy do przygotowanej formy - polecam silikonowe, bo ciasto nie przywiera.
Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok 50 minut. Trzeba sprawdzić po ok 40 minutach czy ciasto nie jest już gotowe, nie możemy go wysuszyć za bardzo. Powinno nie przyklejać się do patyczka.
Smacznego!







Wielkanoc bez glutenu.

środa, 9 kwietnia 2014

Awaryjny chleb bezglutenowy.

Od dłuższego czasu poszukiwałam nowego przepisu na chleb. Nie dlatego, że poprzedni mi nie smakował - wręcz przeciwnie... Powodem była konieczność odstawienia drożdży, a że potrzeba matką wynalazków... Pierwsze próby to była katastrofa. Bloger też człowiek i czasem mu coś nie wyjdzie :) Ale w końcu się udało! Chleb piecze się bardzo szybko i muszę przyznać, że momentami przypomina mi babkę... Jest to zasługa użytej przeze mnie mąki owsianej, która ma właśnie delikatnie słodkawy posmak. Chleba jest najlepszy w dniu pieczenia i następnego dnia, w dodatku robi się go w ekspresowym tempie, dlatego nazwałam go awaryjnym :)


 


Awaryjny chleb owsiany. Bezglutenowy
oryginał przepisu pochodzi z tej strony

100 gram płatków gryczanych
250 gram mieszanki chlebowej Provena
1/4 łyżeczki brązowego cukru ( albo jak kto woli - szczypta)
1/2 łyżeczki soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 jajka
2 łyżki oliwy
170 ml mleka sojowego

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C. Mała keksówkę wykładamy papierem do pieczenia.
W misce łączymy wszystkie sypie składniki: mąkę, płatki, sól, cukier i proszek do pieczenia. Dodajemy mleko, olej i jajka. Całość mieszamy do połączenia składników i przekładamy do keksówki. 
Pieczemy ok. 45-50 minut. Studzimy i gotowe!
Smacznego!





piątek, 4 kwietnia 2014

Fast Food w zdrowej wersji.

Mamy wiosnę. Rozpanoszyła się już na dobre. Słońce rozgrzewa powietrze do temperatur wręcz letnich, a roślinność rozkwita jak szalona. I mnie dopadł ten pozytywny nastrój. Może ma to związek nie tylko z pogodą, ale i z kilkoma nowymi przepisami, które udało mi się opracować. Trzeba przyznać, że łatwo nie było, ale efekty zaprezentuję Wam w najbliższym czasie. A co dziś?
Dziś będzie mój ulubiony zestaw Fast Food ostatnich tygodni. Kiedy pół dnia spędzasz w kuchni, a efekty nie są zadowalające - naprawdę odechciewa się gotowania. A jeść trzeba! Ponieważ zazwyczaj mam w lodówce ugotowaną kaszę jaglaną, ten przepis narodził się bardzo spontanicznie i stał się podstawą mojego jadłospisu. Jadam takie zestawy na kolację, śniadania, a przede wszystkim - na lunch w pracy.
Jeśli nie macie czasu/nerwów/sił na przygotowanie skomplikowanych dań - to zapraszam.




  

Kasza jaglana z tofu
dla dwóch osób

1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej
pół opakowania naturalnego tofu
kilka brązowych pieczarek
mała cebula
szczypiorek
pieprz, sól,tymianek

Cebulę kroimy w drobną kostkę, a pieczarki na plasterki. Podsmażamy warzywa i dodajemy tofu. Na koniec doprawiamy do smaku solą, pieprzem, tymiankiem i dodajemy kasze jaglaną. Przekładamy do miseczki i posypujemy szczypiorkiem.
To danie można dowolnie modyfikować - dodać marchewkę, cukinię, bakłażana, albo podsmażony szpinak z czosnkiem.. Można dodać smażonego kurczaka, albo podsmażony boczek - w wersji dla mięsożerców. Podany przeze mnie przepis jest tylko jedną z wariacji na temat kaszy jaglanej :)

Smacznego!