środa, 10 lipca 2013

Piknikowo.

Uwielbiam pikniki, bo od zawsze kochałam jeść na dworze. Może wynika to z tego, że jako dziecko najlepiej wspominam wakacje na wsi? Ten wielki gar z zupą warzywną i zimnym kompotem stojący na werandzie? Bardzo możliwe :) W dużym mieście nie każdy ma werandę, a nawet nie każdy ma balkon o wystarczającym metrażu by zmieścić tam stolik i krzesełka, no i odpowiednich sąsiadów co to nie zaglądają do talerza. Dlatego praktykuję piknikowanie. Koszyk, jedzonko, rower, kocyk - to jest to ! A co ze sobą zabrać? Świetnie sprawdzi się tarta, w tym wypadku z chrupiącymi ziemniaczkami i cebulką.



Bezglutenowa tarta z ziemniakami i cebulą.

Ciasto na tartę:
250 gram mąki ( u mnie mieszanka 150 gram mąki gryczanej, 50 gram mąki ziemniaczanej i 50 gram mąki kukurydzianej )
125 gram masła
1 żółtko
sól
trochę wody

Nadzienie:
 5-6 sztuk średnich ziemniaków
 1 duża cebula
1 śmietanka 18%
ocet balsamiczny
3 jajka + białko
świeży tymianek
masło klarowane
sól, pieprz


Mąki przesypujemy do większej miski i dodajemy masło. Następnie nożem kroimy masło razem z mąką tak aż powstaną drobne grudki. Posiadacze melakserów mogą się nimi posłużyć, zdecydowanie ułatwi to pracę. Następnie dodajemy żółtko i sól i łączymy ciasto. W zależności od użytej mąki - dodajemy wodę, ciasto musi się połączyć. Szybko zagniatamy tworząc kulkę, a następnie rozpłaszczamy ją na dysk. Zawijamy w folię spożywczą  i wrzucamy do lodówki na ok. 30 minut.
W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Cebulę kroimy w piórka i podsmażamy na klarowanym maśle. Kiedy zmięknie dodajemy ocet balsamiczny - w zależności od upodobań, u mnie była to spora łyżeczka. Podsmażamy jeszcze przez chwilę, aż cebula się lekko skarmelizuje.
Ziemniaki kroimy na cieniutkie plasterki - najlepiej za pomocą tarki, albo mandoliny.
Śmietanę łączymy z jajkami , solą, świeżo mielonym pieprzem oraz świeżym tymiankiem. Piekarnik nagrzewamy do 200 st. C.Wracam do ciasta - schodzony spód rozwałkowujemy do wielkości naszej formy do tarty. Najlepsze są te z wyjmowanym dnem, bo tarty nie tylko ładnie się prezentują, ale można je wyjąć bez uszkodzenia. Ciasto wykładamy do formy i nakłuwamy widelcem. Podpiekamy spód ok. 8-10 minut po czym wyjmujemy z piekarnika. Na ciepłe ciasto układamy ziemniaki i cebulę, a całość zalewamy masą śmietanowo-jajeczną. Wstawiamy do piekarnika na ok. 25-30 minut.

Tarta smakuje dobrze na ciepło, ale w wersji schłodzonej jest jeszcze
lepsza. Polecam.


   


         



wtorek, 2 lipca 2013

Letnia sałata

Mamy wakacje, a co za tym idzie hordy młodzieży wyruszą nad morze, a my pracowite pszczółki podkręcimy klimatyzację i pozostaniemy w biurach. Ale, ale... przecież od czego są weekendy? Spotkanie z przyjaciółmi, popołudniowy grill, albo piknik w miejskim parku - to tylko nieliczne propozycje spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Oczywiście z koszykiem pełnym pyszności, bo jakże to o pustym żołądku spacerować :) A że latem jakoś wszyscy bardziej dbają o linię proponuję sałatę - prostą w wykonaniu, świeżą - idealną na piknik, a także na drugie śniadanie do pracy.


Letnia sałata

Mieszanka różnych sałat: lodowej, strzępiastej, kto co lubi
1/2 kapusty pekińskiej
garść rukoli
garść rzeżuchy ogrodowej
2 pęczki rzodkiewek
szczypiorek
pietruszka
kilka łodyżek kopru włoskiego

sos:
1 czubata łyżka majonezu
3 łyżki jogurtu
kilka kropel soku z cytryny
sól, pieprz
dla odważnych - pół ząbka czosnku

Składniki sosu mieszamy w małej miseczce i łączymy z posiekanymi warzywami. Całość posypujemy natką pietruszki, szczypiorkiem i nacią kopru włoskiego.



Smacznego!

piątek, 7 czerwca 2013

Ulubiony chleb. Bezglutenowy

Chleby bezglutenowe, które miałam okazje jeść wcześniej były okropne. Ich konsystencja przypominała bardziej piasek, niż ten cudownie rozpływający się miąższ jaki znamy z chleba. Poszukiwań było wiele, aż w końcu moja mama wypróbowała  TEN przepis i wszystko się zmieniło. Początkowo używałyśmy mąki gotowej, ale jej smak nie był satysfakcjonujący i tak oto, po wielu próbach, wyszedł nam chleb idealny. Imituje swym smakiem i wyglądem chleb na zakwasie i już nie jeden osobnik, który został nim poczęstowany, nie odróżniał go od zwykłego chleba. Tak... zwykły chleb to już dla mnie ten i pewnie długo nie znajdzie godniejszego następcy. Spróbujcie, a sami nie uwierzycie jak łatwo można zrobić chleb bezglutenowy. Podaję przepis na nasza ulubiona mieszankę, ale eksperymentować możecie nadal !


Ulubiony chleb bezglutenowy 
* powstał w oparciu o TEN przepis



250 g mąki gryczanej
120 g mąki amarantusowej
50 g mąki ziemniaczanej
70 g mąki ryżowej
25 g świeżych drożdży
0,5 łyżki soli
1, 5 łyżki cukru
550 ml ciepłej wody
3 łyżki pestek dyni
3 łyżki poppingu z amarantusa
2 łyżki ziaren sezamu
* czarnuszka do posypania

Piekarnik rozgrzewamy do ok. 230 st.C ( w moim przypadku wystarcza 210).
W ciepłej wodzie rozpuszczamy sól, cukier oraz drożdże. Wszystkie mąki, wraz z ziarnami mieszamy i dodajemy do płynnych składników. Ciasto należy dobrze wymieszać, żeby nie powstały grudki. Pozostawimy je do wyrośnięcia - aż podwoi swoją objętość.
Ciasto przekładamy do foremki wysmarowanej olejem rzepakowym i wyspanej mąką gryczaną, albo papierem do pieczenia. Posypujemy z wierzchu czarnuszką
Pieczemy ok. 50-60 minut. Chleb mocno się przypieka, dlatego ja na ostatnie 15 minut wyłączam górną grzałkę piekarnika i dopiekam chleb tylko od dołu.
Smaczny jest zarówno na ciepło, jak i na drugi dzień i co najważniejsze - długo utrzymuje świeżość.


Smacznego!


czwartek, 16 maja 2013

Ciasteczkowy potwór.

Właściwie, jako propagatorka zdrowego odżywiania nie powinnam wciąż umieszczać przepisów na słodycze. No, ale... co zrobić, kiedy to za nimi się najbardziej tęskni na diecie bezglutenowej? Nie można oszukać naszego mózgu, który w weekend domaga się ciasta, albo ciasteczek... Od kiedy poznaliśmy ten przepis cała moja rodzinka zmieniła się w ciasteczkowe potwory, dosłownie! Jeszcze nie zdążę wyjąć blachy z piekarnika, a już mam całą rodzinę na plecach i widzę tylko wyciągnięte ręce . Właściwie, powinnam się cieszyć, że moje wypieki cieszą się takim zainteresowaniem, no ale, czy wynika to po prostu z natury ciasteczkowego potwora, czy może z moich umiejętności ? Nie wiem, więc zostawiam was z przepisem - wypróbujcie sami na swoich domownikach :)



Ciastka z kleiku ryżowego
* przepis pochodzi z TEJ strony

1 paczka kleiku ryżowego (190 g)
3 jajka
1 kostka miękkiego masła (250 g) - ja zazwyczaj używam margaryny bezmlecznej
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
pół szklanki cukru
cukier waniliowy (16 g) 
8 czubatych łyżek wiórków kokosowych
ulubiony dżem

Wszystkie składniki należy połączyć w dużej misce i wyrobić na gładkie ciasto. Następnie formujemy kuleczki - wielkości orzecha włoskiego, a następnie lekko je spłaszczamy robiąc wgłębienie w środku. W tym wgłębieniu umieszczamy dżem - ja bardzo lubię jak się zapiecze, ale oczywiście można wypełnić ciastka dżemem po upieczeniu. 
Ciastka układamy w odstępach kilkucentymetrowych, gdyż jeszcze podrosną. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika - 180 st. C. na około 20 minut. Ciastka musza być rumiane, więc czas pieczenia zależy w dużej mierze od naszego piekarnika.

Smacznego!